No.6 (odcinki 1-4)

17 Sier


Typ: Anime (seria TV)

Tytuły: No.6, Number Six

Planowane odcinki:  11

Gatunki: Sci-fi

Studio: Bones

Główni seiyuu: Yoshimasa Hosoya, Yuuki Kaji

Wsród pozostałych seiyuu usłyszymy m.in. Shinichro Mikiego (Urahara z Bleacha, Roy Mustang z FMA, Touya z TRC, Bak Chan z D.Gray-man, Persona z Gakuen Alice…)

O czym?:

Anime rozgrywa się w tytułowym No.6 – mieście idealnym. Główny bohater, Shion, dzięki wysokiemu ilorazowi inteligencji mógł żyć w ekskluzywnej dzielnicy, Chronosie, i uczyć się w szkole dla najlepszych. Tak było do czasu, kiedy spotkał Nezumiego –  rannego chłopaka ściganego przez władze – za pomoc któremu stracił wszystkie przywileje. Obecnie szesnastoletni Shion wiedzie zwykłe życie, które jednak zostanie zakłócone przez pewne przerażające odkrycie, które zaowocuje ponownym spotkaniem z Nezumim, w dość niebezpiecznych okolicznościach…

Wrażenia po 4 odcinkach:

Pierwszy odcinek wywarł na mnie naprawdę dobre wrażenie, a duża w tym rola grafiki – płynna animacja, cudne tła, udane projekty postaci. A już w ogóle świetnie wypadły sceny w czasie tajfunu – aż mił0 popatrzeć. Od strony fabularnej odcinek ów był wprowadzeniem, jednak nawet mnie zaciekawił. Wtedy jeszcze byłam gotowa bez wahania postawić tej serii mocną ósemkę.

Niestety później zdałam sobie sprawę, iż zachwycona pierwszym odcinkiem postawiłam sobie zbyt wysokie oczekiwania wobec kolejnych – i nieco się zawiodłam.

Nie powiem, fabuła jest nawet dość ciekawa i rozwija się na tyle sprawnie, że jeszcze się przy tej serii nie nudziłam (chociaż nie oznacza to w żadnym razie niesamowitego tempa – amatorzy kina akcji mogą być zawiedzeni). Problem w tym, że pomysł, choć ciekawy, tak naprawdę wydał mi się lekko wtórny… Futurystyczne idealne miasto, które wcale nie jest takie idealne, w dodatku ma jakieś tam tajemnice, brak tolerancji dla przejawów sprzeciwu, pewien sposób podziału obywateli, ludzie niezgadzający się z panującym systemem żyjący poza miastem… tak się akurat składa, że całkiem niedawno czytałam książkę, w której również pojawiały się podobne motywy, może to dlatego tym razem taki zarys świata nie zrobił na mnie specjalnego wrażenia (dla zainteresowanych – mowa o książce „Brzydcy” Scotta Westerfelda – polecam ;)).

Jest jeszcze jeden problem z fabułą – anime powstaje na podstawie 9 tomowej powieści. Nie miałam do czynienia z pierwowzorem, ale przy obecnym tempie rozwoju akcji wydaje mi się niemożliwe zmieszczenie 9 tomów w 11 odcinkach. Niestety,w takich okolicznościach z pewnością czeka nas mniej lub bardziej otwarte zakończenie, a nie wiadomo  czy doczekamy się kontynuacji. Nie lubię takich sytuacji, więc dla mnie to spory minus.

Inną rzeczą lekko mnie irytującą są podteksty shounen-ai. Naprawdę, twórcy mogli by sobie darować – nie wygląda na to, aby rzeczywiście miał się tu nawiązać jakiś męsko-męski romans (a przynajmniej mam taką nadzieję), a te wszystkie zabiegi, mające na celu chyba tylko przyciągnięcie fanek gatunku, tylko psują końcowy efekt. Wygląda to tak, jakby ktoś nie mógł się zdecydować – zrobić shounen-ai, czy nie robić shounen-ai? No właśnie – oto jest pytanie, a sami twórcy chyba nie znają na nie odpowiedzi. Abym nie została źle zrozumiana – nie mam nic do tego gatunku, jednak tym co mnie irytuje jest niekonsekwencja.

Wypadało by coś wspomnieć o muzyce… Opening, choć graficznie nawet dość ciekawy, od strony muzycznej… Cóż, radzę ściszyć (albo i wyłączyć) głos w głośnikach, jak tylko się zacznie. Śpiew wokalistki jest z lekka irytujący. Z endingiem wręcz odwrotnie – piosenka całkiem, całkiem, ale animacja, choć przyjemna, jest przesadnie nastawiona na shounen-ai, którego nie ma, a jednak jest :P(o czym pisałam zresztą w poprzednim akapicie). Na muzykę w tle nie zwróciłam większej uwagi. W klimat dość się wpasowuje, jednak z pewnością OST nie będzie się nadawał do oddzielnego słuchania.

Sporo tutaj ponarzekałam, jednak w gruncie rzeczy cały czas wiążę jakieś nadzieje z tym tutyłem, zresztą No.6 ogląda mi się dość przyjemnie ;). Polubiłam bohaterów (chociaż zastanawiam się, w jakim stopniu to zasługa Shiona i Nezumiego, a w jakim moja sympatia względem uderzająco podobnych, zarówno z wyglądu jak i charakteru, bohaterów pewnego shounena…), a mała liczba odcinków powoduje, że nie szkoda mi czasu na tę serię… Stąd pewnie taka a nie inna ocena.

Wstępna ocena:

7/10

Parę dodatkowych screenów:

Advertisements

Jedna odpowiedź to “No.6 (odcinki 1-4)”

  1. lanjeli 16/05/2012 @ 23:18 #

    Ach, przyznaję, że tylko zachęciłaś mnie do obejrzenia tej serii. Z ręką na sercu przyznaję, że zatrzymałam się przy zdjęciach z anime i pierwsza reakcja – Kanda?! Jak to? W KRÓTKICH WŁOSACH?! WTF!? Także wrażenie nie odniosłaś tylko ty. Hm, szkoda jedynie, że nie wspomniałaś o mandze, która obecnie (po angielsku) ma 16 rozdziałów i wciąż wychodzi, ale poza tym – naprawdę dobra praca z recenzją! Przemówiłaś do mnie ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: