Wampirzyca Karin

8 Sier

Zanim ukaże się notka o Usagi Drop, chciałabym przedstawić wam kolejną mangę – tym razem będzie to jedna z pozycji wydanych w Polsce – Wampirzyca Karin.

Do sięgnięcia po tę mangi zachęciła mnie recenzja w jednym z zeszłorocznych numerów „Otaku”. Długo zwlekałam z zakupem, gdyż zawsze znajdywało się co innego do kupienia, a poza tym w Matrasie w moim mieście nie mieli tego tytułu, jednak jakiś czas temu, po przypływie imieninowej gotówki, wypatrzywszy na allegro korzystną ofertę w końcu weszłam w posiadanie pierwszego tomiku i przeczytawszy go chciałabym podzielić się moimi wrażeniami 😉 Pewnie część z was jest już dużo dalej posunięta w lekturze, gdyż Waneko wydało już 5 tomów, jednak jest też pewnie sporo osób, które z tą mangą nie miały jeszcze do czynienia – dla nich więc, spróbuję odpowiedzieć na pytanie, czy warto zapoznać się z Karin?

Najpierw parę informacji:

Typ: Manga

Tytuły: Wampirzyca Karin, Karin, Chibi Vampire

Autorka: Yuna Kagesaki

Tomów: 14 (w Polsce tomy podwójne, a więc będzie ich 7)

Gatunki: Komedia, paranormalne, romans

Serializacja: Dragon Age (Kadokawa Shoten)

Polski wydawca: Waneko

O czym?:

Główną bohaterką jest tytułowa wampirzyca Karin Maaka. Mieszka ona wraz z rodziną – rodzicami, bratem Renem i siostrą Anju. Ma jednak pewien problem – znacząco odstaje od reszty swojej rodzinki. W jaki sposób? Otóż Karin, zamiast wysysać ludziom krew, musi im ją wstrzykiwać, gdyż produkuje jej za dużo. Jeśli nie znajdzie sobie ofiary, wówczas krew sama wypłynie – nosem. Jakby to nie był wystarczająco duży problem, niedługo pojawia się kolejny, a nazywa się Kenta Usui. Z niewiadomych (później wyjaśnionych) przyczyn chłopak ów szczególnie oddziałuje na Karin, w dodatku dość szybko zaczyna domyślać się, iż z dziewczyną coś jest nie tak…

Moja opinia:

Opis może nie brzmi bardzo zachęcająco, ale uwzględnia zaledwie początek podwójnego pierwszego tomu Karin. Historia, choć prosta, szybko wciąga – zasługa w tym także humoru, który przewija się tu dość często i nadaje mandze dość lekki charakter (mimo sporych ilości krwi :P). Najprzyjemniej czyta się scenki z rodziną Karin – teoretycznie to tylko ona jest „odmieńcem”,  jednak pozostali członkowie rodziny też są dość… oryginalni ;). Po pierwszym tomie moimi ulubionymi postaciami są Ren i Anju, rodzeństwo głównej bohaterki. Zresztą, nietrudno ich polubić.

Wiem, że wielu osobom bardzo nie podoba się kreska Yuny Kagesaki. Powiem szczerze, iż chociaż zazwyczaj jestem bardzo wrażliwa na punkcie strony wizualnej, tym razem kreska, choć rzeczywiście nietypowa, nie przeszkadzała mi w żaden sposób w lekturze. Powiem więcej – taki typ kreski moim zdaniem idealnie pasuje do tej mangi. Dzięki niej wszelkie gagi są świetnie podkreślone, o to właśnie scenki komediowe są moim zdaniem (przynajmniej w pierwszym tomie) siłą napędową Wampirzycy Karin.

Tytuł ten mogę polecić właściwie każdemu, kto szuka jakiejś lekkiej, zabawnej mangi z delikatnym wątkiem romantycznym. Sądzę też, iż Karin może tak samo przypaść do gustu paniom jak i panom, gdyż całość jest dość uniwersalna i moim zdaniem trudno zaliczyć ją jako shounen bądź shoujo, chociaż niektóre źródła tak ją kwalifikują. W dodatku w Polsce tomiki wydawane są podwójnie (o czym już wspomniałam), więc nie dość że całość w przeliczeniu wychodzi taniej, to kupując jeden tomik mamy dwa razy więcej zabawy niż zwykle 😉

Wstępna ocena:

8/10

Reklamy

Komentarze 2 to “Wampirzyca Karin”

  1. Sonia 09/08/2011 @ 21:09 #

    O tak, Karin jest bardzo fajna, mam wszystkie 5 tomów i nie mogę się doczekać reszty. Szkoda, że tomiki wychodzą tak rzadko – i serie zakończą dopiero w przyszłym roku -_- Yuna Kagesaki ma rzeczywiście specyficzny styl rysowania, ale według mnie jest bardzo uroczy i bardzo pasuje do tego typu opowieści.

    Dzisiaj pierwszy raz trafiłam na twojego bloga, bardzo mi się podoba, widzę, że mamy podobne gusta 😛 Postaram się częściej wpadać.

    Pzdr 🙂

    • Annie 17/08/2011 @ 17:48 #

      Cieszę się, że spodobał ci się blog 😉 I cieszę się, że komuś również podoba się kreska Yuny Kagesaki, bo naprawdę, do tej pory czytałam same niepochlebne opinie… Ja też nie mogę doczekać się kolejnych tomików Karin, z tym że najpierw muszę uzupełnić tomy 2-5, więc pewnie nie będę odczuwać tych przerw między tomikami tak jak ty 😉 Chociaż prawdą jest, że wydawnictwu coś się z tą mangą nie spieszy…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: