THE IDOLM@STER odc. 1 ~ wrażenia

13 Lip

Ach… wiem, że w poprzednim poście pisałam, iż ta zajawka dotyczyć będzie Kami-sama no memo-chou lub Uta no Prince-sama, ale postawiłam zrezygnować z pisania zajawek tych serii (powód prosty – brak czasu). Opiszę jeszcze tylko Usagi Drop , No.6 oraz być może Dantalian no Shoka i wracam do mang (chociaż później pojawią się również zapowiadane „drugie wrażenia” po 3 odcinkach).

Poprzednie dwie zajawki były dość entuzjastyczne, jednak tym razem postanowiłam napisać coś o serii, która nie wywarła już na mnie aż takiego wrażenia… Dlaczego więc The iDOLM@STER raczej nie należy do najlepszych pozycji tego sezonu?

O czym w pierwszym odcinku?

W pierwszym odcinku śledzimy życie 13 postaci – nastoletnich idolek i pracownic agencji, która owe idolki promuje, patrząc na wszystko z perspektywy kamerzysty, który ma przeprowadzić z nimi wywiady. W praktyce wygląda to po prostu tak, iż dziewczęta rozmawiają/kłócą się ze sobą/ćwiczą śpiewanie/chodzą na przesłuchania/jeżdżą komunikacją miejską/gonią chomiki/śpią, a kamerzysta tylko od czasu do czasu przerywa im którąś z tych czynności, aby zadać jakieś pytanie (nie słyszymy jednak jego głosu, pytania pojawiają się w formie napisów na dole ekranu). Przy takiej koncepcji, wrażenie jest… dziwne. Nigdy nie grałam w żadną grę randkową, jednak orientuję się mniej więcej o co chodzi – i właśnie ten odcinek wyglądał jak nieco bardziej ruchliwa wersja fragmentu gry. Szczerze powiedziawszy, średnio mi taka forma odpowiada.

Jest jednak nadzieja, iż w następnych epizodach będzie to wyglądało nieco normalniej – w trakcie odcinka dowiadujemy się, iż w agencji występują braki kadrowe i potrzebny jest nowy producent. Poznajemy go na samym końcu odcinka – właściwie to nie do końca, gdyż, jak się okazuje, jest nim SPOILER kamerzysta, który wreszcie wychodzi zza kamery i mamy okazję go zobaczyć (chociaż nie ma specjalnie na co patrzeć :P). Daje to nadzieję na poprowadzenie akcji w bardziej tradycyjny sposób – czy to dobrze czy źle, trzeba będzie się przekonać w kolejnych odcinkach.

O postaciach trudno coś dobrego powiedzieć – ja tam widziałam właściwie tylko zbieraninę najbardziej oklepanych typów osobowości dziewcząt z anime, pozbawioną jakiejkolwiek oryginalności. Komuś może się to spodobać, oczywiście, ale ja nie mogłam pozbyć się myśli: „Przecież to wszystko już było!”. Mamy więc energiczne bliźniaczki, zdystansowaną, dobrze wychowaną panienkę, bardzo nieśmiałą dziewczynę, chłopczycę, „pannę z dużym biustem” (która zresztą się nim chwali), dziewczę z biednej rodziny, muszące pomóc wyżywić liczne rodzeństwo, oraz także inne, przykro mi, ale nie bardzo zapadły mi w pamięć. Wręcz niemożliwe jest też spamiętanie imion wszystkich bohaterek – ale tak to jest, jak autorzy chcą nam przedstawić 13 postaci w ciągu ledwie 20 minut… Może osobom, które lubią zdecydowany nadmiar moe łatwiej będzie polubić postaci – ja po pierwszym odcinku cały czas jestem nastawiona do wszystkich neutralnie (chociaż to i tak dobrze, że się całkiem nie zraziłam…)

Muzyka bynajmniej nie zachwyca – mogłabym ją co najwyżej określić jako przeciętną. Właściwie trudno coś więcej powiedzieć na ten temat.

Grafika

Tutaj nie ma się właściwie specjalnie do czego przyczepić. Ani kreska, ani animacja co prawda nie zachwyca, ale nie jest też źle. Projekty postaci do super oryginalnych nie należą, ale nie są też jednolite – to plus, ponieważ mimo, iż trudno po pierwszym odcinku rozróżnić postaci przy pomocy imion, można przynajmniej rozróżnić je na podstawie wyglądu. Tła nie zwróciły mojej szczególnej uwagi – a to znaczy, że nie ma się do czego przyczepić, ale nie ma też czego podziwiać. Jeśli miałabym teraz ocenić grafikę w skali od 1 do 10, to dostała by jakieś 6,5.

Podsumowanie

Szczerze powiedziawszy, na chwilę obecną, największym komplementem, jaki mogę sprawić tej serii, jest powiedzenie, iż jest całkiem przeciętna. Nie ma w niej nic, co by bardzo przyciągało, ale nie ma również nic szczególnie odpychającego. Mam cichą nadzieję, iż w kolejnych epizodach sytuacja się poprawi i wyjdzie z tego jeszcze coś sensownego (ach, te złudne nadzieje…), więc postanowiłam obejrzeć jeszcze ze 2 odcinki, aby sprawdzić, czy moje przeczucia się potwierdzą. Na chwilę obecną nie mogę tej serii z czystym sercem polecić – sądzę, że niektórym może się spodobać, lecz większość widzów najprawdopodobniej odniesie podobne (albo i gorsze) wrażenia jak ja.

Aby zweryfikować moją opinię, później napiszę jeszcze zajawkę po 3 odcinkach – myślę, iż wtedy będzie już wyraźnie widać, czy The iDOLM@STER rzeczywiście nie jest wart oglądania, czy też się pomyliłam…

*** *** ***

Parę screenów:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: