BLOOD-C odc. 1 ~ wrażenia

6 Lip

Miałam zająć się aktualnymi sezonami dopiero od jesieni, ale po prostu nie mogłam się powstrzymać 😛 Nie chcę przeciągać, więc od razu przejdę do konkretów.

Blood-C

Właściwie to zostałam wprowadzona w błąd, gdyż na większości stron (chociażby na AnimeCalendar) jako data premiery podany był 7 lub 8 lipca, tymczasem pierwszy odcinek ujrzał światło dzienne bodajże już 2 lipca. Wersji z polskimi napisami jeszcze nie ma, ale można  obejrzeć online z angielskimi subami (niestety nie ma jeszcze wersji z HQ) – ja tak zrobiłam, i to co mogę powiedzieć o Blood-C :


Blood-C vs. Blood+

Jeszcze przed premierą zżerała mnie ciekawość, w jaki sposób nowy „Blood” będzie się łączyć z poprzednią serią, Blood+. Porównując pierwsze kilka odcinków Blood+ i pierwszy odcinek Blood-C owych podobieństw nie dostrzegłam bardzo dużo. Wygląda na to, iż nowe anime z poprzedniczki zaczerpnęło tylko główną ideę – dziewczyny o imieniu Saya walczącej (oczywiście przy pomocy katany) ze stworami zwanymi  Chiroptera, będącymi czymś w rodzaju wampirów. Co prawda w odcinku zauważyłam jeszcze parę dużo mniej istotnych elementów wspólnych, które jednak nie będą chyba pełnić roli „łącznika” między seriami, a jedynie mogą być swego rodzaju ukłonem dla fanów Blood+. Blood-C kreuje się po prostu na historię alternatywną opowiedzianą w nieco odmiennej formie.

Blood-C

O czym w pierwszym odcinku?

Anime zaczyna się od bliżej nieokreślonego, ‚ala filozoficznego monologu (którego pełne znaczenie zrozumiemy zapewne dopiero w trakcie serii, a może i na samym jej końcu ;)), któremu towarzyszą ujęcia plenerów, miasta i flakoników z czerwonym płynem (ciekawe, cóż to może być za substancja? :P), później jesteśmy raczeni naprawdę udanym openingiem, który momentami wydawał mi się inspirowany 3 openingiem Blood+ (patrz: motyw „odchodzącej farby” na zdjęciu wyżej),  aby w końcu przejść do właściwej części anime.

Blood-C

Pierwszy odcinek, jak to zazwyczaj bywa, pełni rolę wprowadzenia. Poznajemy więc główną bohaterkę – Sayę Kisaragi. Mieszka ona wraz z ojcem przy świątyni, pełni rolę miko (kapłanki) i sporą część dnia spędza w kaplicy na medytacjach, mających na celu dotarcie do tajemniczego „światła”. Ponadto, Sayę od czasu do czasu nawiedzają dziwne wizje/przebłyski – nie wiadomo jednak (jeszcze), czego konkretnie one dotyczą – ojciec bohaterki uważa, iż to wizje przyszłości.

Po krótkim wstępie sporą część odcinka zajmuje zwykły, szkolny dzień Sayi, mamy więc okazję poznać jej koleżanki i kolegów (którzy na razie mieli za mało czasu antenowego, aby szczególnie zapaść w pamięć – uwagę można zwrócić co najwyżej na dwie energiczne bliźniaczki, małomównego czarnowłosego chłopaka oraz przewodniczącego klasy – bo w końcu jakie anime z wątkiem szkolnym może się bez tego ostatniego obejść?! :P), oraz bliżej zapoznać się z osobowością bohaterki – Saya jest niezdarna, ale wysportowana, uprzejma, miła, sympatyczna i uczynna (ma widać słabość do starszych pań z zakupami i zwierzątek), najwyraźniej lubi sobie też podśpiewywać. Słowem – nic nadzwyczajnego, jednak mimo to już od początku wzbudza sympatię.

Blood-C

Chociaż wątek szkolny, z tego co można zauważyć będzie prawdopodobnie odgrywać sporą rolę, w przeciwieństwie do serii poprzedniej, nie zapominajmy o głównym wątku serii spod znaku „Blood”, do którego również zostajemy wprowadzeni (aczkolwiek w ograniczonym stopniu) już w pierwszym odcinku.

Blood-C

Po powrocie ze szkoły Saya, wymieniwszy parę zdań z ojcem dostaje od niego miecz i udaje się do płytkiej sadzawki z posągiem na środku, mieszczącej się w lesie. Niepokojąco wyglądający posąg okazuje się być potworem, a dziewczyna stacza z nim walkę . Tutaj niespodzianka dla tych, którzy oglądali już Blood+ – Saya zdaje się od początku wiedzieć, z czym ma do czynienia i ewidentnie nie jest to jej pierwsze spotkanie z Chiropterą (która z wyglądu dziwnie przypomina modliszkę :o). Świadczy o tym chociażby nagła zmiana, jaka w niej zachodzi – radosna i wiecznie uśmiechnięta, na spotkanie z bestią przywdziewa poważny i skupiony wyraz twarzy. W dodatku oprócz miecza, w walce (no dobra – przed walką) stosuje również zaklęcia typowe dla miko – daje to ciekawy efekt i jest pewnym powiewem świeżości w stosunku do poprzedniej serii. Wygląda na to, iż twórcy zrezygnowali z powolnego wprowadzenia w historię i wrzucili nas w sam jej środek, planując wszystko stopniowo wyjaśnić w trakcie serii. Moim zdaniem to dobry pomysł, gdyż podsyca ciekawość i zapobiega przesadnym dłużyznom na początku.

Ending został wykonany przez seiyuu głównej bohaterki, Nanę Mizuki i moim zdaniem również prezentuje się bardzo dobrze (zarówno piosenka, jak i statyczna animacja, składająca się właściwie z różnych ujęć Sayi, głównie w plenerze).

Tło

Grafika
Niestety nie ma chyba jeszcze wersji HQ (a przynajmniej ja takiej nie znalazłam), jednak nawet w wersji SD widać, iż pod tym względem twórcy się postarali. Tła są ładne, projekty postaci różnorodne i staranne. Mam jednak dwa zastrzeżenia – po pierwsze, w scenie, kiedy Saya z koleżankami schodzi z boiska od koszykówki, ich postaci są naprawdę nienaturalnie wydłużone. Nie można tego jednak zwalić na „styl CLAMPa”, gdyż chociaż postacie rzeczywiście są wysokie i chude, co jest charakterystyczne dla projektów tej grupy, w pozostałych scenach mieści się to w granicach normy – tylko w tej jednej wygląda tak fatalnie. Po drugie – włosy Sayi. To już nie błąd, a mój osobisty gust. Według mnie, jej strasznie długie kitki wyglądają po prostu… dziwnie. Może to tylko kwestia przyzwyczajenia (a już myślałam, że się do jej nowego chara designu przyzwyczaiłam jeszcze przed premierą…), chociaż z drugiej strony momentami te kitki wydawały mi się strasznie sztywne. W scenie, gdy bohaterka gra w koszykówkę wszystko jest ok., animacja jest płynna, włosy zachowują się jak prawdziwe, ale wcześniej, kiedy Saya szła spacerem do szkoły, wydawało mi się, że zachowują się lekko nienaturalnie – czy też, jak już pisałam, „sztywno”. Jednak pomimo tych dwóch małych defektów, kreska i animacja zrobiły na mnie pozytywne wrażenie.

Blood-C

Podsumowanie

Po jednym odcinku właściwie trudno przewidzieć, w jakim kierunku pójdzie ta seria. Uraczono nas ledwie namiastką historii, na jej rozwinięcie na razie musimy poczekać. Fani Blood+ mogą być nieco zawiedzeni brakiem Hajiego – tutaj rolę „przewodnika” Sayi najwyraźniej ma pełnić jej ojciec. Wątków romantycznych na razie się nie dopatrzyłam, ale całkiem możliwe, że w przyszłości się pojawią (a przynajmniej takie odniosłam wrażenie, obserwując kolegów Sayi i ich zachowanie ;))

Pierwszy odcinek stawia sporo pytań, nie dając żadnych konkretnych odpowiedzi. Zdaje się, iż dalszych losów Sayi nie ma co się doszukiwać w poprzednich tytułach z serii „Blood”, pozostaje więc czekać na nowe odcinki – ja wyczekuję ich z niecierpliwością, gdyż pierwszy odcinek Blood-C rozbudził we mnie nadzieję na naprawdę świetną serię.

***** ***** *****

Skoro już i tak wzięłam się za Blood-C, postanowiłam „pójść na całość”, więc w najbliższych dniach możecie się spodziewać także pierwszych wrażeń z innych letnich serii (w każdym razie tych, które będę oglądać). Ponadto, planuję zamieścić na blogu również „drugie wrażenia” z serii, dokonane po 3 odcinkach – towarzyszyć im będzie też wstępna ocena liczbowa w skali od 1 do 10 (pierwszych odcinków nie oceniam w ten sposób, bo to jeszcze za wcześnie). Nie będę tu opisywać całych serii odcinek po odcinku, jednak na końcu sezonu możecie się spodziewać zbiorczego podsumowania, a później być może recenzji niektórych z letnich tytułów.

Mam nadzieję, że komuś ta „zajawka” Blood-C w jakiś sposób pomogła 😉 A na koniec jeszcze parę screenów (bardzo przepraszam za ich jakość, ale jak już mówiłam, nie znalazłam wersji HQ):

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: