Kwestia nazewnictwa i kontrowersje wokół klasyfikacji gatunkowej

29 Czer

In flowers

Na pisanie tego posta zeszło mi dużo czasu. Stanowczo za dużo. Początkowo miał się składać tylko z jednej części, więc planowałam opublikować go już w niedzielę, jednak, jak widać w tytule, ostatecznie będzie się składał nie z jednej, a z dwóch części. Część pierwsza (kwestia nazewnictwa) jest skierowana bardziej do osób niezaznajomionych z tematyką mangi i anime bądź początkujących otaku. Reszta czytelników właściwie może przejść od razu do drugiej części (kontrowersje wokół klasyfikacji gatunkowej), oddzielonej gwiazdkami (aczkolwiek, jeśli ktoś ma czas i chęci, nie zaszkodzi przeczytać również część pierwszą ;)).

 

**********************************************************************

KWESTIA NAZEWNICTWA

Początkowo, przed założeniem tego bloga, nie miałam w planach tej  części notki. Jednak kiedy szukając w Google jakiś ciekawych blogów o mangowej tematyce natknęłam się na zdania typu:

„uwielbiam japońskie filmy manga”

… zmieniłam zdanie. Ludzie, ręce opadają. Nie mówię, że takie „kwiatki” spotykamy na większości blogów o około-mangowej tematyce, jest parę naprawdę fajnych i porządnych blogów na ten temat, jest też multum zapomnianych blogów z 2-3 notkami, za to przynajmniej poprawnymi, jeśli chodzi o nazewnictwo (aczkolwiek w wielu przypadkach z tekstami żywcem zerżniętymi z Wikipedii, ale to już inna sprawa…). Jednak aby rozwiać wszelkie wątpliwości tych z ewentualnych czytelników tego bloga (jeśli w ogóle jacyś są 😛 podejrzewam, że na razie żadnych nie ma), którzy dopiero od niedawna interesują się „japońskimi kreskówkami”, a także dla tych, którzy z tą tematyką nie mieli jeszcze styczności (albo mieli styczność przez którychś z blogów, których autorzy chyba nie do końca wiedzą o czym piszą (patrz cytat wyżej) i odnieśli nieco mylne wrażenie) zdecydowałam się wyjaśnić parę kwestii dotyczących tych enigmatycznych (dla niektórych) pojęć, jakimi są anime i manga. Nie chcę zaśmiecać bloga skopiowanymi definicjami, więc postaram się wyjaśnić pokrótce, o co w tym wszystkim chodzi.

Anime

Terminem ANIME określamy wszystkie filmy i seriale animowane wyprodukowane w Japonii. Tyle w dużym skrócie (uważam, że prosty przekaz jest skuteczniejszy 😉 ). Zainteresowanych szerszymi ramami tego terminu, jego pochodzeniem i historią anime odsyłam chociażby do cioci Wiki.

Co by wszystkie używane przeze mnie pojęcia były dla wszystkich czytelników zrozumiałe, wyjaśnię jeszcze (również króciutko), na jakie typy produkcji możemy podzielić anime. Rozróżniamy je przede wszystkim po tym, w jaki sposób zostały początkowo zaprezentowane odbiorcom. Są to:

  • Filmy – nie trzeba chyba wyjaśniać. Filmy są najpierw wyświetlane w kinach (chociaż nie wierzę, że ktoś może o tym nie wiedzieć), dopiero później wypuszczane na rynek DVD bądź puszczane w telewizji.
  • Serie TV – to odpowiedniki naszych seriali, są więc wyświetlane są w telewizji (później doczekują się oczywiście wydania płytowego). Przeciętna seria ma 12-13 bądź 24-26 odcinków, jednak zdarzają się oczywiście serie dużo dłuższe. Przeciętny odcinek, łącznie z openingiem i endingiem, trwa ok. 23 minuty.
  • Serie OVA/OAV – spotkałam się z tymi dwoma ustawieniami liter w nazwie, więc obie zamieszczam. Ja najczęściej będę używać zdrobniałej formy „oavki” (taki nawyk~). Serie OVA są od razu wypuszczane na rynek DVD (dawniej wypuszczano je na kasetach VHS). Najczęściej są to dodatki do serii TV, bądź oddzielne, krótkie serie (za to z dłuższymi odcinkami).
  • Serie ONA – są to serie dystrybuowane za pomocą internetu. Tak jak w przypadku oavek, są to najczęściej dodatki do innych serii (np. Nyoro-n Churuya-san, spin-off Melancholii Haruhi Suzumiyi), bądź samodzielne serie (np. Hetalia Axis Powers), jednak w przeciwieństwie do serii OVA, serie ONA mają najczęściej króciótkie, kilkuminutowe odcinki.

Manga

Przejdźmy do kolejnego „enigmatycznego” terminu. MANGA to komiksy pochodzenia japońskiego . Właśnie – nie  pojedyncze rysunki, a już na pewno nie filmy. Zaznaczam to, gdyż na wielu blogach z rysunkami, autorki, zapewne używając skrótu myślowego,  twórczość prezentowaną na blogu (najczęściej randomowe obrazki znalezione w necie, rzadziej własne rysunki) nazywają mangą, podczas gdy właściwie powinny ją określić mianem „rysunków w stylu mangowym”, bądź po prostu „fan-artów”.  Tak, wiem, strasznie się w tym momencie czepiam. Chodzi mi jednak wyłącznie o to, iż wiele osób w naszym kraju słowo „manga” utożsamia właśnie z różnego rodzaju fan-artami, a to spora różnica – dla przykładu daję te oto obrazki. Oba przedstawiają tę samą postać – Yuuki Cross z mangi Vampire Knight.

Yuuki

Po lewej znajduje się fan-art, po prawej obrazek z okładki 6 tomu mangi – widać różnicę? A to i tak dość dobry rysunek.  Tymczasem zwykła rysunkowa twórczość prezentowana przez 11-13 letnie blogerki to najczęściej rysunki kojarzące się z jakąś postacią chyba wyłącznie w wyobraźni autorki, bądź nie związane tak naprawdę z żadną mangą (bo są i takie, które rysują w „mangowym” stylu, chociaż nie przeczytały w życiu ani jednej mangi; co prawda fan-art wcale nie musi przedstawiać postaci z jakiejś konkretnej mangi, myślę jednak, że przy wykonywaniu „mangowych rysunków” wypada choć w minimalnym stopniu znać twórczość profesjonalnych mangaków). Prosiłabym więc aby osoby, które wyrobiły sobie zdanie o mandze na podstawie takich rysunków, zweryfikowały nieco swój osąd. Oczywiście trafiają się również świetne fan-arty, czasem  trudne do odróżnienia od twórczości zawodowych mangaków,  bądź nawet ją przewyższające, jednak to nie o nich była tutaj mowa.

Fruits Basket manga

Wracając do tematu – MANGA, jako komiks, różni pod wieloma względami od komiksu zachodniego. Czym więc się charakteryzuje?

  1. Manga, w przeciwieństwie do większości komiksów europejskich i amerykańskich, jest czarno-biała. Jedynie okładki poszczególnych tomów oraz ewentualnie pojedyncze strony są kolorowe, poza tym cały komiks jest wykonany i wydrukowany w skali szarości. Nie oznacza to wcale, jak mogłoby się wydawać, gorszej jakości – wręcz przeciwnie, taka konwencja pozwala na uchwycenie wielu detali i szczegółów – trzeba się po prostu przyzwyczaić się do takiej formy 😉
  2. Rozmieszczenie kadrów w mandze jest mniej uporządkowane niż np. w amerykańskich komiksach (w końcu termin „manga” oznacza dosłownie „niepohamowane obrazy” ).  Artyści tworzący mangę mają przez to większą swobodę – kadry mogą być rozmieszczone w różnoraki sposób, mieć różne kształty i wielkość.
    Należy jednak pamiętać, iż mangę czyta się od prawej do lewej, od góry do dołu  – dotyczy to zarówno kolejności kadrów, jak i dymków z tekstem w poszczególnych kadrach (wynika to z tego, iż tak czyta się pismo japońskie). Na początku przygody z mangą czasem może być trudno się w tym wszystkim połapać (sama przez to przechodziłam), tak więc dla nieco mniej „doświadczonych” wklejam tu uproszczony schemat, prezentujący prawidłowy sposób czytania.  Niektórym naprawdę może ułatwić życie, aczkolwiek to tylko przykład, na pewno traficie na strony o zupełnie innych ułożeniach kadrów – należy wtedy nie tracić głowy, i czytać wszystko intuicyjnie, pamiętając o ogólnej zasadzie, która wyżej została przeze mnie pogrubiona.
  3. Mangi różnią się również od „tradycyjnych” komiksów samą formą rysunków, ich stylem. Każdy oczywiście kojarzy, iż mangowe postaci mają duże oczy, chociaż należy też pamiętać, iż nie zawsze są one tak wielkie, że obejmują pół twarzy (taki styl jest charakterystyczny chociażby dla mang Ariny Tanemury). Super deformed W wielu mangach oczy są w bardziej rozsądnych rozmiarach – a to, że są ciut większe od realnych ludzkich oczu, ma przede wszystkim pomóc uwydatnić uczucia przeżywane przez bohaterów, które często można „wyczytać” z oczu, oraz uczynić postać bliższą ideałowi piękna – większość ludzi bowiem uważa za bardziej atrakcyjnie nieco większe oczy, nie zaś malutkie szparki ;). Inną formą graficzną, charakterystyczną dla mangi, są postaci rysowane w stylu super-deformed (przykłady na kadrach obok). Polega on na przedstawieniu postaci w sposób karykaturalny, zniekształcony, często bardzo uproszczony. Służy on zwłaszcza do podkreślanie komizmu danej sytuacji. Specjalnym rodzajem super-deformed są postacie rysowane w stylu chibi (jap. „mały”), który upodabnia je do maskotek bądź małych dzieci.

To by było na tyle, jeśli chodzi o najważniejsze różnice. Warto pamiętać, iż styl, w jakim powstają mangi, nie jest całkiem jednolity – każdy autor ma swój własny styl, a różnice między warsztatami poszczególnych mangaków mogą być ogromne. Za jakiś czas planuję rozpocząć cykl, w którym będę prezentować twórczość różnych mangaków, można się będzie więc o tym przekonać 🙂


ManhuaMówiąc o mandze, dobrze jest jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy – manga, jak już pisałam, jest komiksem japońskim, istnieją jednak jej odpowiedniki w innych krajach azjatyckich, bardzo często mylone z samą mangą. Jednak jako, że wiedzy nigdy za wiele, na tym blogu będę rozróżniać mangę i jej chiński i koreański odpowiednik.

Chińskim odpowiednikiem mangi jest MANHUA. Styl rysowania manhui różni się nieco od mangi, jednak podobieństwo jest duże, więc na blogu recenzje i zajawki (kiedy już się pojawią) manhui będą umieszczone we wspólnej kategorii z mangą, jedynie w samym poście zaznaczę, iż jest to manhua, a nie manga.

Manhwa

Istnieje jeszcze koreański odpowiednik mangi – MANHWA. Tu różnice w stylu rysowania są już większe. Koniecznie należy też wiedzieć, że w przeciwieństwie do mangi i manhui, manhwę czyta się jak komiks zachodni, od lewej do prawej. Z tego też względu na blogu manhwa dostanie swoją oddzielną kategorię ;).

************************************************************

KONTROWERSJE WOKÓŁ KLASYFIKACJI GATUNKOWEJ

Po tym jakże długim wywodzie, przechodzę wreszcie do drugiej części notki (która początkowo miała być jej jedyną częścią). Dotyczyć będzie ona gatunków, do jakich możemy przyporządkować daną mangę bądź anime.

Skąd wzięły się te „kontrowersje” w tytule postu? Otóż stąd, iż chociaż praktycznie każdy tak samo definiuje same gatunki, istnieje pewna trudność w podzieleniu tych gatunków na kategorie. Wielu po prostu „wrzuca wszystko do jednego wora”, jednak wtedy robi się straszny bałagan. W dodatku prawie wszystkie tytuły można przyporządkować do więcej niż jednego gatunku – powstaje jednak pytanie, czy wszystkie gatunki mogą zwyczajnie „współistnieć”? Czy są może takie, które się wzajemnie wykluczają? Co z tytułami z pogranicza dwóch kategorii? W końcu czasami trudno odróżnić, kiedy kończy się jeden gatunek, a zaczyna drugi, mówiąc prosto.

Manga Immortal RainNa różnych stronach można spotkać różne wersje klasyfikacji gatunkowej, jednak niestety nie spotkałam jeszcze takiej, która by mnie stu procentowo przekonała – zawsze można znaleźć jakieś „ale”, zwłaszcza kiedy przyjrzymy się już wspomnianym przeze mnie seriom z pogranicza różnych gatunków.

Mając to wszystko na uwadze, przedstawię wam moją wersję podziału gatunkowego, opartego zarówno na wiedzy zaczerpniętej z różnych stron internetowych, jak i własnych przemyśleniach, dokonanych pod wpływem zapoznania się z różnymi tytułami z różnych gatunków. Pewnie moja wersja również nie wszystkich całkowicie przekona, gdyż, jak już pisałam, trudno o interpretację idealną, ale to właśnie taką klasyfikacją będę się posługiwać na blogu. Gatunki podzieliłam na trzy kategorie (nazwy owych 3 kategorii są moim wymysłem, nie musicie o nich pamiętać ;)), a przy każdym znajduje się mój subiektywny komentarz – dowiecie się więc również czegoś o moich preferencjach, a więc również o tym, jakie gatunki będą dominować wśród zajawek i recenzji, a jakie raczej się nie pojawią. Nie przeciągając:

I.GATUNKI UNIWERSALNE

Dlaczego uniwersalne? Cóż, są to gatunki które występują co prawda również w mandze i anime, ale równie dobrze możemy je przyporządkować do dowolnego filmu, książki itp. Wedle tych (wszystkim zapewne w większości znanych) gatunków, mangi i anime możemy zakwalifikować jako:

  • Dramaty – serie koncentrujące się na emocjach przeżywanych przez bohaterów, często na tragicznych wydarzeniach, które ich spotykają (aczkolwiek dramat wcale nie musi mieć tragicznego zakończenia, a poza tym może przeplatać się z komedią). Osobiście bardzo lubię dramaty, ponieważ silnie oddziałują na emocje, jednak nie przepadam za takimi tytułami, w których chodzi tylko o bezsensowne użalanie się nad sobą. W każdym razie, recenzje i zajawki dramatów na pewno będą się pojawiać regularnie.
  • Komedie – czyli wszystko z dużą dawką humoru. Ponieważ bardzo lubię się śmiać, spodziewajcie się na tym blogu recenzji różnych serii z elementami komediowymi.
  • Romanse – chyba nie trzeba tłumaczyć. Głównym (bądź pobocznym, za to odgrywającym ważną rolę) wątkiem jest rodzące się uczucie/związek dwójki bohaterów (bądź większej ilości, jeśli mamy do czynienia chociażby z trójkątem romantycznym ;)) Jak można wywnioskować z samego faktu, iż jestem płci żeńskiej, uwielbiam oglądać i czytać romanse i będą one stanowiły większość tytułów recenzowanych na tym blogu.
  • Okruchy życia (slice of life) – serie skupiające się przede wszystkim na życiu codziennym bohaterów.  Niektóre ciekawe, inne ociekające nudą – zależy od pomysłów twórców.
  • Parodie – … czyli jak w satyryczny sposób podejść do rzeczywistości bądź ją sparodiować. Niestety, część z tych serii wykazuje tendencje zniżkowe – zaczynają się świetnie, później jest już coraz nudniej. Na szczęście, nie dotyczy to wszystkich parodii.
  • Przygodowe – jak wskazuje nazwa – serie, których fabuła nastawiona jest na przygodę. Osobiście wolę właśnie przygodówki od np. okruchów życia. Jeśli twórcy rzeczywiście mają sensowny pomysł, wychodzą z tego zazwyczaj świetne serie.
  • Kryminały – śledztwa, zagadki, przestępstwa – chyba każdy kojarzy, o co chodzi 😉 Wielką amatorką kryminałów nie jestem, aczkolwiek lubię się z jakimś zapoznać od czasu do czasu.
  • Thrillery – nieco zbliżone do horrorów, gdyż również mają wywoływać niepewność, dreszcz emocji. W thrillerach nie ma jednak typowych, makabrycznych scen grozy, a całość skupia się na utrzymaniu napięcia i tajemniczej atmosfery, które nie powinny zniknąć aż do punktu kulminacyjnego (których właściwie może być kilka). Rzadko oglądam thrillery, ale nie wykluczam iż jakieś pojawią się na tym blogu.
  • Horrory – i znowu nie trzeba dużo tłumaczyć. Stworzone po to by się ich bać (albo też z nich śmiać). Najczęściej z elementami nadprzyrodzonymi, które jednak nie koniecznie muszą się pojawiać. Całość, bardziej niż na atmosferze (choć ona też jest ważna), skupia się na szokujących, przerażających i makabrycznych scenach. Powiem wprost – nie przepadam za horrorami. Wątpię, iż jakieś pojawią się na tym blogu, chyba iż nie będą to stricte horrory, a np. przygodówki z elementami horroru.
  • Fantasy – czyli tam, gdzie pojawia się już magia… Magiczne światy, magicznie stworzenia, magiczne przedmioty, czary, rytuały – jednak niekoniecznie wszystko na raz! UWIELBIAM serie z elementami fantasy, więc prawdopodobnie będą się pojawiać dość często. Dodam jeszcze tylko, że mam słabość do serii o youkai.
  • Supernaturalne – odróżniłam te serie od fantasy, żeby oddzielić magię od zjawisk  i zdolności paranormalnych. Krótko – te serie również bardzo lubię. Chyba po prostu lubię wszystko, co nie jest szarą rzeczywistością  😛
  • Science fiction – tytuły, w których nauka i technika poszły dużo dalej niż te dzisiejsze.  Mogą być równie interesujące jak fantasy i serie supernaturalne, jednak pod warunkiem, iż wizja autorów jest spójna i przemyślana, gdyż jeśli nie jest to science-fiction z elementami fantasy bądź supernaturalnymi, trudno wytłumaczyć luki w wizji świata magią…
  • Space opery – podgatunek science-fiction. Space opery skupiają się na podróżach międzygwiezdnych i kosmicznych bitwach, bardzo często posiadają wątek romantyczny. Szczerze powiedziawszy dotychczas nie zapoznałam się z żadną space operą w formie mangi bądź anime, jednak mam to w planach jeszcze na te wakacje, więc przy dobrych wiatrach możliwe że sporadycznie space opery zawitają wśród recenzji i zajawek.
  • Cyberpunkkolejny podgatunek science-fiction. Cechą charakterystyczną jest poświęcenie dużej uwagi technologi elektronicznej. Całość najczęściej utrzymana jest w ponurym klimacie i rozgrywa się w świecie przyszłości.  Coś średnio mnie ciągnie do tego gatunku…
  • Steampunk – gatunek analogiczny do cyberpunku, właściwie będący jego podgatunkiem. Tutaj jednak technologia nie jest oparta na elektronice,  lecz na mechanice. Akcja najczęściej dzieje się w przeszłości, zazwyczaj w XIX wieku. W przeciwieństwie do cyberpunku, steampunk uważam za nawet bardziej niż fascynujący… niestety, nie ma zbyt wielu serii z tego gatunku 😦
  • Sensacyjne (akcja) – no właśnie – akcja. To przede wszystkim. Szybka, trzymająca w napięciu, z częstymi zwrotami. Rzadko oglądam tytuły stricte sensacyjne,  jak już sięgam po sensację, to raczej taką z elementami również innych gatunków.
  • Eksperymentalne – Nietypowe, niekomercyjne, niebanalne… najczęściej mało znane tytuły, z „głównym” nurtem mang i anime nie mające prawie nic wspólnego. Hmm… jeśli w ogóle możecie spodziewać się takich serii na tym blogu, to raczej w formie zbiorczego przeglądu, a nie pojedynczych recenzji.

Te gatunki raczej za sobą nie kolidują, aczkolwiek thriller raczej nie będzie horrorem, a steampunk cyberpunkiem 😉

 

II. GRUPY WIEKOWE

Tu dużo nie trzeba tłumaczyć. Gatunki z tej grupy są charakterystyczne dla azjatyckich komiksów i animacji, jednak raczej nie odniesiemy ich już do zachodnich produkcji.

  • Kodomo – dla dzieci… i nie tylko. Część serii kodomo może rzeczywiście zadowoli tylko dzieci, jednak przy wielu innych seriach równie dobrze mogą się bawić nawet dorośli… Wspomnieć choćby o tym, że wiele z produkcji słynnego studia Ghibli to właśnie kodomo.
  • Shoujo – dla nastoletnich dziewcząt. Nie będę ukrywać, że uwielbiam ten gatunek. Co prawda nie wszystkie tytuły, gdyż zdażają się serie beznadziejne, ale tych świetnych jest na tyle dużo, żeby całkowicie przyćmić moją niechęć do tych pierwszych 😉 Spodziewajcie się multum zajawek i recenzji różnorakich shoujo, a także różnych tekstów związanych z tym gatunkiem (planuję m.in. przegląd magazynów shoujo w Japonii).
  • Shounen – dla nastoletnich chłopców. Wbrew definicji nie tylko dla chłopców. Nie ukrywam, iż przepadam za tym gatunkiem 😉
  • Josei – dla młodych kobiet. Teoretycznie gatunek bardziej dojrzały od shoujo – w praktyce zależy to od tego, na podstawie jakich tytułów porównujemy te gatunki. Josei czytam rzadziej niż shoujo, jednak tytuły z tego gatunku również będą się co jakiś czas pojawiać na blogu.
  • Seinen – dla młodych mężczyzn. I znowu teoretyzujemy, gdyż wiele seinenów jest lubianych i cenionych nie tylko przez mężczyzn, w dodatku nie tylko przez dorosłych. Właściwie jak w każdym gatunku, wszytko tak naprawdę zależy od konkretnego tytułu. Na blogu seineny pewnie się pojawią, ale na pewno nie będę ich recenzować tak często jak shoujo, shounenów i josei.
  • Gekiga – dla dojrzałych czytelników. UWAGA – termin gekiga odnosi się wyłącznie do mangi, nie zaś do anime. Trudno mi coś o tym gatunku napisać subiektywnie, gdyż z żadną gekigą nie miałam jeszcze osobiście do czynienia. Wszystko jeszcze przede mną, można by powiedzieć ;).
  • Hentai – pornograficzne. Teoretycznie hentai ma jeszcze różne podgatunki, w praktyce nie widziałam jeszcze żadnego hentai (i nie zamierzam się z żadnym zapoznawać), wiec nie będę sie w to wgłębiać. Dlaczego nie zaliczyłam hentai do seinenów, skoro w większości także są skierowane do dorosłych mężczyzn? Otóż dlatego, aby nie mieszać tytułów „zwykłych” z tymi ewidentnie pornograficznymi. Oczywiście takich serii na 100% nie będzie na tym blogu (nie znaczy to, że w jakiś dyskryminuję osoby, które oglądają anime z tego gatunku – po prostu nie mam żadnej ochoty na oglądanie i ocenianie hentai, jest to jednak wyłącznie mój gust).

Tych gatunków już nie powinniśmy łączyć – dany tytuł raczej nie będzie równocześnie chociażby  shoujo i shounenem. Raczej, ponieważ spotkałam się już z shoujo z elementami shounena oraz z shounenami z elementami shoujo, oraz z jednym tytułem, którego za chiny nie potrafię przyporządkować do jednej z tych kategorii, bo znajduje się równiusieńko pośrodku. Nie mówiąc już o mangach z pogranicza shoujo i josei. Ale w końcu wyjątki potwierdzają regułę. Jeśli widzimy w jakiejś serii cechy odpowiadające różnym grupom wiekowym, najlepiej po prostu zastanowić się, cechy którego gatunku są dominujące.

 

III.GATUNKI TYPOWE DLA MANGI I ANIME

… czyli bardzo specyficzne gatunki, raczej nie spotykane poza światem azjatyckim 😉

  • Mahou shoujo (magical girls) – pomimo członu „shoujo” w nazwie, mahou shoujo wcale nie musi się zaliczać do tego gatunku (chociaż większość rzeczywiście się do niego zalicza. Nazwa właściwie mówi wszystko („magiczne dziewczyny”) – serie z tego gatunku zazwyczaj opowiadają o dziewczynie bądź grupie dziewcząt, które przy pomocy magicznych mocy „walczą” z różnymi siłami/stworzeniami mającymi… złe zamiary. Tak to chyba można najogólniej ująć. W grę wchodzi przesadny altruizm, magiczne transformacje, kiczowate stroje i pompatyczne przemowy. Ale to nieważne, bo i tak kocham ten gatunek – za wszystkie jego dziwactwa, za sympatyczne postaci (w tym także boskie czarne charaktery ;)) i za to, iż zazwyczaj nie jest wcale tak dziecinny, jak się wydaje.
  • Mechaserie, w których ważną rolę odgrywają „wielkie roboty”, czyli właśnie mechy (przy czym w każdej serii mają swoją własną, specyficzną nazwę). Głównym bohaterem jest oczywiście pilot takiego robota, używający go do Walki W Słusznej Sprawie z innymi mechami, kierowanymi przez Tych Złych. Niech was nie zwiedzie ironiczny charakter definicji, bardzo lubię czasem obejrzeć jakąś serię z tego gatunku i na pewno jakieś recenzje mechów pojawią się na blogu ;).
  • Ecchi – serie z licznymi podtekstami erotycznymi, częstymi ujęciami bielizny (tzw. pantyshooty), i wszystkim, co kojarzy się z seksem, bez pokazywania samego seksu. Nie przepadam za ecchi. Nie mam nic przeciwko pojedynczym żartom „z podtekstami”, ale co za dużo, to niezdrowo. Jeśli cały humor w serii kręci się wokół jednego tematu, to może być zwykła przesada. Recenzji ecchi raczej nie będzie, chyba że coś mi się chwilowo odmieni.
  • Smut (smutty romance) – są to shoujo bądź josei zawierające sceny erotyczne, jednak nie oznacza to wcale, iż można je kwalifikować jako hentai, gdyż seks jest tu ukazany mniej dosadnie. Problem jednak w tym, iż w wielu przypadkach mangaczki najwyraźniej dochodzą do wniosku, iż seksem można zatkać wszystkie luki w fabule, i wychodzą im mangi DUŻO poniżej średniej. Z tego powodu smutty romance, jeśli w ogóle będą się pojawiać, to BARDZO rzadko – po prostu trudno znaleźć w tym gatunku tytuł naprawdę warty uwagi (chociaż nie twierdzę, iż takich w ogóle nie ma).
  • Harem – tytuł, w którym jeden bohater jest otoczony przez wianuszek dziewcząt, po za nim nie ma raczej innych męskich bohaterów, a w każdym razie jest ich bardzo mało. Wątki romantyczne nie muszą się jednak rozwijać w odniesieniu do wszystkich dziewczyn – najczęściej nie wszystkie zakochują się w głównym bohaterze, a i on zazwyczaj żywi uczucia tylko do jednej (lub dwóch, jeśli mamy motyw trójkąta romantycznego) z nich. Jeśli jest to komedia ecchi – nie, dziękuję. Jeśli jest to dramat – z miłą chęcią.
  • Reverse harem (odwrócony harem) – analogiczny do haremu, z tym że tutaj mamy do czynienia z dziewczyną otoczoną przez wianuszek facetów. Dobry harem nie jest zły, można by powiedzieć. W takich seriach aż roi się od bishów, więc jest na co popatrzeć 😛 Dobrze jest, jeśli w serii jest odpowiednio dużo humoru – wtedy dobra zabawa gwarantowana. Moimi ulubionymi reverse haremami są Ouran High School Host Club i Oresama Teacher (oba to przy okazji gender bender). Obydwa tytuły bardzo polecam 🙂
  • Shounen-ai – anime bądź mangi opowiadające o związkach męsko-męskich, jednak bez żadnych scen erotycznych.  Od czasu do czasu coś tam obejrzę, aczkolwiek wielką entuzjastką nie jestem – na waszym miejscu na recenzje bym raczej nie liczyła, a jak już to naprawdę sporadycznie.
  • Yaoi – również opisuje związki męsko-męskie, tu już jednak pojawiają się sceny erotyczne.  Yaoi nie oglądałam i prawdopodobnie nie będzie – nie jestem żadnym homofobem, jednak zwyczajnie nie mam ochoty oglądać seksu homoseksualnego. Tyle w tym temacie. Na blogu Yaoi nie będzie.
  • Shoujo-ai – gatunek analogiczny do shounen-ai, tutaj jednak mamy do czynienia z miłością damsko-damską. Hmm… raczej mnie nie ciągnie do tego gatunku, aczkolwiek mam w planach obejrzenie 2-3 popularnych serii, żeby chociaż zapoznać się z tematem. Na razie żadnego shoujo-ai nie oglądałam.
  • Yuri – i znowu, gatunek analogiczny do yaoi, opisujący związki damsko-damskie i ukazujący sceny erotyczne. Znowu nie chcę wyjść na homofoba, ale na oglądanie seksu lesbijskiego mam jeszcze mniejszą ochotę niż na oglądanie seksu gejowskiego, na który nie mam żadnej ochoty – nietrudno więc wywnioskować, iż amatorzy yuri na moim blogu nie znajdą nic dla siebie z tego gatunku.
  • Gender Bender & crossdresing – gdybym chciała się rozdrabniać, powinnam to podzielić na dwa osobne gatunki, jednak rozdrabniać się nie chcę, tym bardziej ze względu na podobny charakter tychże gatunków. Gender bender to tytuły, w których bohater/bohaterka w jakiś sposób okresowo bądź na stałe zmienia swą płeć na przeciwną. Crossdresing z kolei polega nie tyle na zmienieniu płci, co na przebraniu się za osobę płci przeciwnej. Na blogu crossdressing będę traktować jako gender bender, gdyż oba gatunki charakteryzują się bardzo podobnym humorem, opierającym się często na różnych nieporozumieniach. Serie z tego gatunku często są wręcz przekomiczne, dlatego naprawdę je lubię. BARDZO polecam w tym miejscu manhuę 1/2 Prince.

Odróżniłam te gatunki od kategorii wiekowych, ponieważ mogą z powodzeniem z nimi współgrać (a kategorie wiekowe, jak już pisałam, raczej nie mieszają się ze sobą). W tym wypadku nie ma ograniczeń, daną mangę/anime możemy przyporządkować praktycznie do wszystkich tych gatunków (należy tylko odróżniać shoujo-ai od yuri i shounen-ai od yaoi. Harem i reverse harem wzajemnie się wykluczają – jeśli więc uważamy, iż jakiś tytuł pasuje do obydwu tych gatunków, to najprawdopodobniej nie zalicza się do żadnego z nich ;))

Skip beat!

Spotkałam się również z innymi gatunkami mang i anime,  pochodzącymi od postaci w nich występujących (np. moe, bishoujo, bishounen), jednak osobiście nie jestem w 100% przekonana, czy rzeczywiście należy je kwalifikować jako osobne gatunki, tak więc nie uwzględniłam ich w moim podziale. Sam podział, jak już pisałam, miał głównie na celu zaprezentowanie, jakim podziałem gatunkowych będę operować na tym blogu, aby nie było żadnych wątpliwości, że np. czegoś zabrakło (gdyż zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę można by wyróżnić jeszcze więcej specyficznych gatunków – sentai, sportowe, historyczne, wojenne, serie o youkai, o wampirach, o kosmitach… –  myślę jednak, że nie ma sensu za bardzo się rozdrabniać).

*******************************************************

To by było na tyle. Jestem ciekawa, czy w ogóle komukolwiek udało się przebrnąć przez tę arcydługą notkę – jeśli tak, to gratuluję cierpliwości i dziękuję za zainteresowanie ;). Jutro jeszcze parę spraw organizacyjnych (tym razem krótko, w punktach), a już w piątek zostaniecie nagrodzeni pierwszą recenzją  (tytuł niech będzie niespodzianką) :).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: